^Do góry
Get Adobe Flash player

Wycieczka do Cottbus

                      

    W adwentowy czas wycieczka na świąteczny jarmark w sam raz…  Dla parafian ( i nie tylko) tradycją stają się już wyjazdy na świąteczne jarmarki w Niemczech, organizowane przez naszą parafię. Byliśmy  w Dreźnie, Berlinie, Poczdamie – w tym roku przyszła pora na kulturalną stolicę Dolnych Łużyc, dwujęzyczne miasto Cottbus (Chociebuż), położone w Brandemburgii, nad rzeką Szprewą, w którym mieszka liczna mniejszość słowiańska –Serbołużyczanie.

Ponad czterdziestoosobowa  grupa osób spragnionych przedświątecznych wrażeń wyruszyła po wspólnej modlitwie z bratem Sylwanem w podróż do Niemiec. Pierwszym atrakcyjnym punktem wyjazdu była wizyta w manufakturze czekolady ,,Confiserie Felicitas” w miejscowości Harnow. Przed 20 laty belgijskie małżeństwo postanowiło osiąść  w Brandemburgii i uszczęśliwiać ludzi ręcznie wykonywanymi czekoladowymi pysznościami. Po słodkim, pralinkowym powitaniu wszyscy zostali poczęstowani kubkiem ciepłej czekolady. Później obejrzeć można było film przedstawiający historię zakładu oraz wykonywane w nim czekoladowe cuda. Każdy uczestnik wyjazdu mógł również wykazać się cukierniczymi zdolnościami, ozdabiając własnoręcznie czekoladowy krążek. Powstały często oryginalne, niepowtarzalne czekoladki. Nikt nie oparł się wizycie w firmowym sklepie. Nagromadzenie czekoladowych pralinek ,figurek, ciasteczek i kremów przyprawiało o zawrót głowy.

Następnie grupa wyruszyła na spotkanie z księciem Hermannem von Pückler, ekscentrycznym literatem, muzykiem, podróżnikiem i nade wszystko wielbicielem i architektem ogrodów.  W miejscowości Branitz podziwiać mogliśmy podczas spaceru piękny, niezwykle przemyślany kompleks ogrodowo-pałacowy z oryginalnym miejscem pochówku księcia – piramidą na sztucznym jeziorze. Już tutaj czekał na nas przedsmak następnych wrażeń – mały, kameralny jarmark świąteczny tuż przy książęcym pałacu.

Z Branitz wyruszyliśmy do Cottbus. Przewodnik zaprosił grupę na spacer po mieście. Obejrzeliśmy stare gotyckie kościoły, secesyjne, barokowe kamieniczki mieszczan oraz podziwialiśmy dobrze zachowane mury miejskie. I tak powoli zapadał zmrok… Kiedy dotarliśmy na rynek, świąteczny jarmark ukazał się nam w całej krasie. Pięknie oświetlone karuzele i stoiska z upominkami oraz typowymi adwentowymi potrawami. Można było skosztować grzanego wina o wielu smakach, przeróżnych kiełbasek z rusztu, potraw z kapusty i grzybów (skąd my to znamy?), słodkich strucli, zapiekanek …..Świąteczna atmosfera, zapachy, muzyka … Wiele osób odważyło się na przejażdżkę młyńskim kołem. Był również czas na świąteczne zakupy w centrach handlowych.

Do Kobylina wróciliśmy pełni wrażeń i miłych wspomnień. Jakże mogło być inaczej. Niemieckie przysłowie mówi: ,,Kiedy podróżują anioły, sprzyja nawet pogoda ...” Nam również sprzyjała.

Dziękujemy organizatorom p. Marioli Wojciechowskiej i wszystkim uczestnikom wyjazdu. Tym milej będzie można już przygotowywać się do bożonarodzeniowego czasu.  A za dwanaście miesięcy następny jarmark świąteczny.                                                                Lidia Rękosiewicz